Sinusoida

środa, 11 listopada 2009

Aśka zauważyła, że na podwórku zapanował marketingowo dupny klimat pesymizmu, z czym tylko częściowo się z nią zgodziłem, bo przeca i fiołki i oset( nie, że tylko fiołki albo tylko oset) i nawet chciałem zrobić takie jajo, że wszystko w różach i już tylko uśmiechy i do przodu a' la koko dżambo, bęc. Ale nie. Tak to jest, jak się człowiek na jakiś czas wypstryka, bo pracował nad czymś, co już w świat poszło. Adrenalina spada, dope się skończyli. Zawsze uważałem, że sam akt tworzenia jest ważniejszy od jego wyniku, bo wynik zamyka wszystko, leci to gdzieś dalej i już niewiele ma wspólnego z radością czynu. Zaczyna się zatem bezczyn, który pochłania z równą mocą i ogólnie atak obwisłego cyca. Człowiek niby wie, że tak to kółeczko kręci się od lat a jednak za każdym razem cyc obwisły zaskakuje siłą z jaką opada i dusi.

Tymczasem, pasek many ładuje się samoistnie, choć powoli, Czerwień, żółć. Kiedy zaczyna przebąkiwać o zieleni( o, a to dziwne!), mechanizmy zaskakują. Bezczyn i pozycję horyzontalną zastępuje nerwowe klepanie rączką po udzie. Że, coś, kurwa, powinno się już zacząć dziać! Chwilę potem już wie się( Wiesiu mam na drugie), że nic się dziać nie zacznie, dopóki głowa z dupą nie wrócą na z góry ustalone pozycje. I wszystko wraca do indywidualnej normy. Bo może i być chujnia, nazywana być może chujnią na wyrost, ale cukierków nikt mi jeszcze nie podpieprzył.

Pałeczkę w narzekaniu przekazuję zatem Gniazdu Światów a sam napinam, co napiąć trzeba, aby cisnąć, co pociśnięte być musi. Integral Osiedla Swoboda zmierza najwyraźniej ku szczęśliwemu finałowi( jeszcze te rzeczy tylko, te rzeczy, które muszę zrobić...), odezwał się do mnie pewien świeży magazyn grozy w sprawie szortów, które mam zamiar pocisnąć, bo lubię temat. Pastelom podeszły pierwsze fikołki, które dla nich zaprojektowałem... Fiołki sypią się na głowę. Dupa na zydelku posadzona. Mana na fulla. Jechane!

7 komentarze:

Misiael pisze...

Ooo, widać, że emigracja Śledziowi służy wybitnie. Z jednej strony to dobrze, że Ci się układa, z drugiej jednak... Cholera, jak Ci tam tak dobrze, to nie będzie ci się chciało wracać tutaj, do grajdołu. Niemcy to ludzie konkretni, zasadniczy i uprzejmi, co może Ci się wydać miłą odmianą po "naszych". Poza tym, jakie oni warzą piwo!

Poza tym, nieziemsko jestem ciekaw, to sam sobie smażysz dla "Lśnienia", bo co by nie mówić, to Twoja kreska jakoś wybitnie nie pokrywa się z moimi wyobrażeniami o komiksie grozy.

masterwiosua pisze...

Medal zasluzonego przodownika pracy socjlalistycznej nalezy nadac temu oto obywatelowi.
pozdro 600

masterwiosua pisze...

Misiael- Niemiaszki moze zasadniczym i konkretnym narodem sa, ale na pewno nie sa uprzejmym...to jest takie moje male spostrzezenie po wizycie w niemieckim macu w regensburgu.
pozdrawiam yeszcze raz

Mr. Herring pisze...

Nie poznałem zbyt wielu Niemców, szczerze mówiąc, bo uprawiam podobne życie do tego w Polsce. Chata---> sklep---> chata. I przysłonięte okna. I czasami wypad z Asią na miasto, choć od jakiegoś czasu oszczędzamy każdy grosik, więc i wypady się skończyły:) Poświęcam się teraz robocie, nie wiem czy zdążę poznać Niemca jakoś bliżej.

oLo- ogólnie są bardzo uprzejmi, musiałeś na emigrację trafić:)

adler pisze...

atak Duszącego Cyca- wiesz, to materiał na jakis thriller jest. jak "Zabójcze ciało" czy coś w ten deseń.

Przyznam się, czekam na integrala z niecierpliwością sięgającą Gerlacha, albo i Mount Blanc.

Jarek Obważanek pisze...

Mój kolega przebywający od pewnego czasu w Poznaniu powiedział mi, że Niemcy, owszem, są uprzejmi, ale pod warunkiem, że się dla nich nie pracuje.